Stefan Burczyk kolekcjonuje zegary i zegarki. Ale dopiero po tygodniu od zmiany czasu z zimowego na letni przestawił wskazówki swoich czasomierzy. Uważa, że wiek właściciela uprawnia go do zapominania.
Urodził się w Algerii, z czego jest tak samo dumny, jak z roli Seneki w filmie ,Quo Vadis”. Wychowywał się w Wilnie, za Zielonym Mostem.
Czy w ich rodzinnym domu były jakieś zegary? Oczywiście, chociaż nie potrafi dzisiaj sobie przypomnieć żadnego z nich! Pierwszym, jaki mu utkwił w pamięci, był piękny wiszący zegar w domu babci.
- Miał wbudowaną pozytywkę, grał Marsza Rakoczego. Ładnych parę lat temu kupiliśmy sobie z żoną Ireną podobny. Nie jest jednak tak ładny. Irena, która pod nim śpi, narzeka, że za głośno bije. A jak on ma bić?- ja pytam. – Przecież jest to poważny zegar!
Czas upływa, odchodzą znajomi i przyjaciele. Czasem nie zostaje w domu nikogo, żeby nakręcił zegar nieżyjącego właściciela. I zegar też umiera.
- On przypomina ci, że czas leci, że się starzejesz. Pracowałem z wieloma wspaniałymi aktorami. Wskazówki zegara obróciły się wiele milionów razy i tamci zniknęli z mojego życia.
Z sentymentem wspomina Ludwika Solskiego. W wieku 90 lat jeszcze występował na scenie. Upływający czas wycisnął na nim swoje piętno.
- Ciągle myliły mu się daty. Z 1910 przeskakiwał na 1938, umiejscawiając te same wydarzenia i ludzi w dwóch różnych czasach. Jakiej marki zegarek nosił Solski? Pan Stefan nie pamięta.
Zegary zbiera od dawna. Wcale nie zamierzał ich kolekcjonować, ale rodzina widać uparła się, że nie wystarczy seniorowi rodu jeden budzik, tylko kilka. Żeby nie spóźniał się na próby. Więc dostaje zegary, w tym budziki, pod choinkę i na imieniny. Te czasomierze stoją w ich domu w różnych miejscach. Na przykład pomiędzy słonikami, które zbiera Irena.
- Dzisiaj, kiedy moją uwagę zwraca jakiś oryginalny zegar, natychmiast postanawiam go kupić. Ale rzadko kiedy starcza mi pieniędzy.
Ustawia tykające bractwo do fotografii. Niektóre zegarki milczą. Dawniej nakręcał i oddawał do reperacji wszystkie, dzisiaj stracił na to ochotę.
Każdy zegar z kolekcji Burczyka jest inny. I ma swoją historię.
- Tego, o dziwacznych kształtach, nazywam Gargamel. Kupiłem go w kiosku w Warszawie. Pomimo odstraszającego wyglądu, ma swój urok, swoją duszę. Kiedy nakręcisz pozytywkę, wygrywa ,Love story”.
Zegar z obudową w postaci świętej księgi, Koranu. Tarcza pokryta arabskimi ,mrówkami”. Syn kupił go w Tunezji.
Zegar w kształcie samolotu. Otrzymał go pod choinkę.
- Nie lata, chyba, że go wyrzucisz przez okno – śmieje się właściciel.
Zegar w kształcie prostopadłościanu, kupiony w Pradze. Jakieś niewidzialne drgania ziemi sprawiają, że ,zbacza z toru”.
Zegar w kształcie latarki konduktora pociągu. Zapewne reaguje na gwizd parowozu. Trzeba będzie to sprawdzić na dworcu.
Zegar-przycisk. Obudowany w grube zielone szkło. Pamiątka z Rzymu, gdzie Burczyk grał rolę Jana Pawła II. Ma sentyment do papieża i zegara.
Ruskie Rakety. Porządne zegarki. Chińskie, japońskie. Takie sobie.
I duma Stefana Burczyka, ten wiszący. Z orłem na zwieńczeniu.
- To moje dzieci – uśmiecha się aktor. – Koszmarki!…
Definicja czasu? Odsyła do encyklopedii. O czasie ułożył kilka wierszy.
Odchodzący: Tik, tak, tik, tak. Wolne sekundy. Mój świat odchodzi. Żal.
Obecny: Stoję w miejscu, wyprostowany, w zapadni teatralnej. Myślę: ciało mdłe, ale duch młody. A zapadnia nieubłaganie schodzi w dół.
Nadchodzący: Klonowanie, Internet, roboty. Nie dla mnie. Groza.
Wiszący na ścianie zegar zaczyna bić. Słychać jakiś zgrzyt.
- Dopomina się, żeby przestawić mu wskazówki. Zaraz to zrobię…
Autor artykułu: Władysław Katarzyński