Działkowcy z ogródków położonych między ul. Sikorskiego a Łyną i wciąż nie mogą się przyzwyczaić do smrodu ze ścieków i nie wierzą , że to skutek naturalnego gnicia glonów.
Przed dwoma tygodniami działkowcy z ogródków położonych między ul. Sikorskiego, a Łyną zaalarmowali nas, że rów melioracyjny przebiegający wzdłuż ich ogródków zwyczajnie cuchnie. Zawiadomiliśmy pogotowie kanalizacyjne, które nie stwierdziło jednak wycieku ścieków do rowu. Zdaniem pracowników pogotowia, smród jest spowodowany gniciem glonów w wodzie rowu.
Działkowcy nie zgadzają się z takim wyjaśnieniem. Ich zdaniem wody rowu zatruwają ścieki z browaru Kormoran lub spółki Milfor, które położone są powyżej ogródków.
– Ten rów śmierdzi już całe lata. Jak długo to ma jeszcze trwać?. Dlaczego władze miasta nic nie robią? – pytają działkowcy.
Andrzej Olkowski członek zarządu browaru Kormoran twierdzi, że ścieki wypływający spod skarpy, na której stoi browar, nie pochodzą z jego firmy. Może z Milforu – przypuszcza.
- To nieprawda. Sprawdziliśmy. To nie może płynąć od nas – zaprzecza Janusz Rzeczkowski prezes Milforu.
Cuchnącą sprawą zajęliśmy Inspekcję Ochrony Środowiska, która zbada, czyje ścieki płyną do rowu.
Autor artykułu: Lech Kryszałowicz