Archive for September, 2000

Sezon konia

Friday, September 29th, 2000

Pochówek Gotki, kurhany z okresu ceramiki sznurowej oraz groby ze szkieletami końskimi, były hitami tegorocznego sezonu archeologicznego w województwie. Po archeologach na teren wykopalisk wkraczają nierzadko poszukiwacze skarbów.

Wieś Pomnik gmina Barciany. Kilka lat temu, w pobliżu odkrytych wcześniej w Równinie Dolnej śladów osady z okresu wpływów rzymskich oraz I-V wieku naszej ery, miejscowy rolnik znalazł podczas orki grób ciałopalny. Ekipa wojewódzkiego konserwatora zabytków przystąpiła w 1995 roku do badań ratowniczych. Sensacją następnych sezonów stały się pochówki końskie. W tym roku odkryto kolejne, od początku 41.

- A ponadto znaleźliśmy grób Gotki. To prawdziwa sensacja, bo skąd na tych terenach znaleźli się Goci? Sądząc z wyposażenia grobu, kobieta musiała stać wysoko w hierarchii plemiennej – mówi wojewódzki konserwator zabytków Jacek Wysocki, kierownik ekipy.

Na kurhan myśliwego z okresu neolitu natknął się w 1903 roku niemiecki właściciel Babięt Małych koło Susza. Powodowany chęcią zysku, wyeksploatował grób rabunkowo, dostając się do środka. W 1998 roku, posługując się informacjami o tym znalezisku, na teren wykopaliska wkroczyła ekipa Muzeum Warmii i Mazur pod kierownictwem Jarosława Sobieraja. W pobliżu kurhanu odkryto wówczas pochówek rytualny.

W tym roku znaleziono nienaruszony drugi kurhan. Nie było w nim co prawda szczątków ludzkich (uległy całkowitemu rozkładowi), ale za to odkryto naszyjnik z okresu ceramiki sznurowej, najstarszą ozdobę tego rodzaju znalezioną pomiędzy Dolną Wisłą a Niemnem, sprzed 5 tysięcy lat.

- Do Babięt wracamy w następnym sezonie. Myślę, że jeszcze nie raz nas zaskoczą – informuje Jarosław Sobieraj.

Od wielu lat w miejscowości Dudka pod Wydminami prowadzone są prace wykopaliskowe archeologów z Uniwersytetu Warszawskiego, we współpracy z Muzeum Okręgowym w Suwałkach. Była tu kiedyś wyspa otoczona jeziorem. Stanowisko jest unikalne, pierwsze odkryte w Polsce cmentarzysko ludności zbieracko-łowieckiej ze średniej i młodszej epoki kamienia. Niektóre szkielety są niemal nienaruszone, leżą w dziwnych pozycjach. W jednym z grobów odkryto… szablę dzika. W tym roku znaleziono w Dudce kolejne cztery pochówki.

Około 300 grobów protoplastów plemienia Galindów oraz osadę z drugiego do piątego wieku naszej ery znaleziono dotąd w miejscowości Paprotki koło Miłek na Mazurach. Badania trwają od 1991 roku, a prowadzą je Maciej i Małgorzata Karczewscy. Jest to jedno z najlepiej udokumentowanych cmentarzysk Galindów na Mazurach. Obok szczątków ludzkich ( w tym amazonki) oraz pochówków koni, znaleziono bogate wyposażenie grobów: zestaw grotów do strzał, elementy strojów kobiecych, noże bojowe itd. Badania potrwają jeszcze wiele lat, o ile znajdą się na nie pieniądze. To podstawowy problem, z jakim borykają się archeolodzy.

Kurhan w Okartowie koło Orzysza, cmentarzyska Galindów koło Wyszemborka, wreszcie legendarne Truso, do którego wrócono w bieżącym roku, świadczą o dużym zainteresowaniu archeologów skarbami, jakie kryje ziemia naszego regionu. Przyciągają nie tylko archeologów. Coraz częściej na opuszczonych przez nich stanowiskach (nie sposób je dobrze zabezpieczyć) , pojawiają się osoby wyposażone w aparaty do wykrywania metali, które prowadzą “badania” na własną rękę. Tak było w ubiegłym roku w Paprotkach, gdzie ujęto poszukiwacza na gorącym uczynku. Sprawa trafiła do sądu, obecnie toczy się w wyższej instancji.

Jacek Wysocki określa ilość stanowisk w regionie, jakie należy objąć badaniami ratowniczymi na 300- 400. Brak na to środków.

Nie bez znaczenia dla archeologów jaki jest stosunek lokalnych władz do prowadzonych badań. Od wielu lat gmina Miłki pomaga archologom w Paprotkach. Stąd wójt Wiesław Sadok jest nazywany archeologiem wśród wójtów. W rewanżu Karczewscy wydali folder gminy Miłki.

W dniach 4- 6 października miłośników historii i archeologii spotka nie lada gratka. W Olsztynie odbędzie się międzynarodowa konferencja pod hasłem ,Człowiek i środowisko w epoce brązu i wczesnej epoce żelaza w południowo-wschodniej strefie nadbałtyckiej”.

Autor artykułu: Władysław Katarzyński

Aparaty w areszcie

Friday, September 29th, 2000

Szpital Onkologiczny w Olsztynie kupił dwa aparaty diagnostyczne. Sprzęt ratujący życie zamiast w szpitalu od prawie tygodnia stoi na granicy w Słubicach. Szpital Onkologiczny zamówił dwa nowoczesne bronchofiberoskopy w niemieckiej firmie Pentax. Jeden kosztuje około 40 tysięcy zł. Służy do oglądania wnętrza płuca, może wykryć raka w bardzo wczesnym stadium.

Szpital kupił urządzenia ze środków i za pośrednictwem Narodowego Funduszu Ochrony Zdrowia, ponieważ ta instytucja jest statutowo zwolniona od ceł i podatków. W umowie, którą NFOZ podpisał z Pentaxem, znalazł się punkt, że sprzęt trafi od razu do Agencji Celnej w Olsztynie, nie podlegając kontroli celnej na granicy polsko-niemieckiej.

Celnicy w Słubicach zatrzymali jednak aparat, argumentując, że trzeba zapłacić za jego wwóz podatek VAT w wysokości 22 procent. Szpital nie ma na to pieniędzy.

- Nasze bronchofiberoskopy są stare i wyeksploatowane – mówi dr Stanisław Niepsuj, dyrektor Szpitala Onkologicznego. – Nowo zakupione aparaty mogłyby uratować życie, ale stoją na granicy.

Na sprzęt medyczny importowany z Unii Europejskiej nie ma cła, ale importer musi zapłacić podatek VAT. Przeważnie jest to 22 procent wartości sprzętu.
Zdaniem Ryszarda Chudego, rzecznika Urzędu Celnego w Olsztynie, bronchofiberskopy stoją na granicy w Słubicach nie z winy celnników.

- Nikt nie zgłosił sprzętu jeszcze do wstępnej odprawy granicznej – mówi Ryszard Chudy – Importer chce, aby sprzęt został zwolniony od podatku, ale to nie jest takie proste. My sami nie możemy tego zrobić. Jedynie dyrektor Głównego Urzędu Celnego może zdecydować o zwolnieniu z opłaty cła i VAT.

Autor artykułu: Ewa Sierocińska, Andrzej Mielnicki

Rząd dał, wojewoda zabrał

Friday, September 29th, 2000

Zarząd Regionu NSZZ Solidarność podał do sądu olsztyńskie starostwo powiatowe. Żąda od niego zapłaty czynszu za budynek. Starostwo olsztyńskiego powiatu ziemskiego otrzymało w 1998 roku od ministra Piotra Stachańczyka, pełnomocnika rządu do spraw reformy administracyjnej kraju budynek przy ul. Kopernika 10. Ten sam budynek w ubiegłym roku Zbigniew Babalski wojewoda warmińsko-mazurski przekazał Solidarności jako rekompensatę za mienie utracone przez nią w stanie wojennym.

Kiedy Zarząd Regionu stał się właścicielem budynku, wyznaczył starostwu – 240 tys. zł rocznego czynszu. Rada powiatu olsztyńskiego w tegorocznym budżecie powiatu nie przewidziała jednak pieniędzy na komorne. Starostwo starało się więc wytargować zwolnienie z czynszu na pół roku. Udało mu się jednak uzyskać umorzenie tylko za pierwszy kwartał, ale i tak w drugim nie płaciło. Zarząd Regionu przed kilkoma dniami podał więc starostwo do olsztyńskiego Sądu Cywilnego o zapłatę należności.

- Nie mam pretensji do Zarządu Regionu Solidarności, który chce ze swego budynku mieć korzyści. Zwróciłem się jednak do Marka Biernackiego ministra spraw wewnętrznych i administracji o wyjaśnienie tej dziwnej sytuacji: rząd, wprowadzając reformę był zobowiązany zapewnić nam siedzibę na urząd i najpierw jeden jego przedstawiciel ją nam dał, a potem drugi ją zabrał – mówi Adam Sierzputowski starosta powiatu olsztyńskiego.

Autor artykułu: Lech Kryszałowicz

Polityczny rozwój agencji

Friday, September 29th, 2000

Warmińsko-Mazurska Agencja Rozwoju Regionalnego od piątku ma nowego prezesa. Została nim Bożena Cybulska, związana z Unią Wolności. Poprzedni prezes był popierany przez AWS.

Agencja od lat jest traktowana jako instytucja, w której stanowiska są obsadzane z klucza politycznego. Głos decydujący ma w niej marszałek województwa. Gdy w samorządzie wojewódzkim rządziła AWS, to właśnie to ugrupowanie obsadziło na stanowisku prezesa agencji Henryka Baczewskiego. Teraz w urzędzie marszałkowskim rządzi koalicja UW z SLD i PSL. Już tydzień temu mieniono radę nadzorczą. Odeszli z niej ludzie związani między innymi z wojewodą Zbigniewem Babalskim.

W maju działalność WMARR kontrolował NIK. Prokuratura zajmuje się teraz sprawą podejrzanie wysokich premii wypłacanych byłej prezes agencji.
WMARR zajmuje się zarządzaniem środkami pomocowymi z Unii Europejskiej. Opracowuje też, na zlecenie samorządów, strategie rozwoju. Nowym przewodniczącym Rady Nadzorczej WMARR został Wiesław Kowalski. Na razie rada nie ma osoby wyznaczonej do kontaktów z dziennikarzami. Wszystkie informacje są udzielane nieoficjalnie.

Agencja powstała w roku 1993. Założyły ją samorządy lokalne województwa olsztyńskiego. Skarb Państwa uzyskał dużą część udziałów w WMARR, gdy ówczesny wojewoda Janusz Lorenz wprowadził aportem do spółki pomieszczenia w budynku przy ulicy Kajki w Olsztynie. Pozostali udziałowcy to spółki prawa handlowego, między innymi Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa.

Od początku nad agencją zbierały się czarne chmury. Pieniędzy było mało, prezesi zmieniali się często. Szósty z kolei prezes Bogdan Fedejko zginął w dotąd niewyjaśnionych do końca okolicznościach. Następcą prezesa Bogdana Fedejki została w roku 1996 Elżbieta Starzyk. Ją zastąpił Henryk Baczewski, a jego teraz Bożena Cybulska.

Autor artykułu: Stanisław Kryściński

Świętują przeciwlotnicy

Thursday, September 28th, 2000

50. rocznicę powstania obchodzi 13 elbląski pułk przeciwlotniczy. Koszary przy ulicy Mazurskiej są dziś otwarte dla mieszkańców.

Jubileuszowe uroczystości rozpoczną się dzisiaj o godz. 10.45. Wezmą w nich udział m.in. byli żołnierze zawodowi, którzy służyli kiedyś w pułku. Atrakcją będą pokazy sprzętu bojowego i walki wręcz.

Jak mówi płk Jan Kantypowicz, dowódca 13. elbląskiego pułku przeciwlotniczego, mijający rok jest dla jego jednostki rokiem szczególnym. Obchody 50. rocznicy powstania pułku poprzedził wyjazd żołnierzy na poligon do Ustki. Przeciwlotnicy wzięli tam udział w ćwiczeniach dowódczo-sztabowych połączonych ze strzelaniami bojowymi. Strzelania rakietowe pułk wykonał na ocenę bardzo dobrą.

Podczas dzisiejszej uroczystości wręczone zostaną wyróżnienia i nagrody. Pamiątkowe medale, wybite z okazji 50-lecia pułku, otrzymają żołnierze zawodowi i przyjaciele jednostki. W programie przewidziane jest również zwiedzanie koszar oraz otwarcie nowej dyżurki oficera Parku Sprzętu Technicznego.

Autor artykułu: Jarosław Grabarczyk

Wybór lekarza pod kontrolą

Thursday, September 28th, 2000

Osoby wymagające specjalistycznego leczenia w placówkach działających na terenie innych regionalnych kas chorych, natrafiają na spore problemy.

- Ponad pięć lat moje dziecko leczy się w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie – mówi matka Agnieszki, wymagającej specjalistycznego leczenia laryngologicznego. – Na początku wystarczyło umówić się telefonicznie na wizytę. W tym roku nie wystarcza już nawet skierowanie od lekarza rodzinnego.

Aby mała Agnieszka mogła dostać się na badania musiała uzyskać skierowanie od specjalisty wojewódzkiego w Ełku.

- Tam mi powiedziano, że na skierowanie muszę poczekać, bo wyczerpał się limit przyznany przez kasę chorych. Głównym hasłem reformy służby zdrowia był łatwiejszy dostęp pacjenta do lekarza. Myślę, że dzieje się na odwrót – mówi rozgoryczony rodzic.

Jak wyjaśnia Jerzy Uścinowicz, specjalista do spraw komunikacji społecznej Warmińsko-Mazurskiej Regionalnej Kasy Chorych, aby leczyć się w specjalistycznej placówce poza obszarem województwa, pacjent musi uzyskać skierowanie od specjalisty stopnia wojewódzkiego.

- To oni ustalają, czy konkretnym przypadkiem nie można się zająć w naszym województwie – mówi Jerzy Uścinowicz.

Pracownicy placówek upoważnionych do wydawania skierowań twierdzą, że problemy nie wynikają z ich winy.

- Istnieją limity udzielonych porad i skierowań – informuje Krzysztof Nowak, komendant szpitala wojskowego w Ełku. – Wynikają one z przyjętego budżetu. W razie przekroczenia planowanej liczby zwracamy się do kasy chorych o dodatkowy limit. Może się zdarzyć, że niektórzy pacjenci muszą poczekać na skierowanie.

Agnieszka otrzymała w końcu skierowanie, okazało się jednak, że jest ono nieważne z powodu podstemplowania niewłaściwą pieczątką.

Autor artykułu: Szymon Werra

Stara jest tylko nazwa

Thursday, September 28th, 2000

,Wrześniówką” urządzaną przez prezydenta Olsztyna zostanie dziś otwarty Hotel Warmiński po modernizacji i rozbudowie. Działalność zainauguruje też nowy hotel – Kopernik. (more…)

Potrzebny trzeci pas

Thursday, September 28th, 2000

Na drodze prowadzącej do polsko-rosyjskiego przejścia granicznym w Gronowie stoją często kilometrowe kolejki samochodów. Mieszkańcy nadgranicznej wsi mają trudności z dotarciem do swych domów.
Twierdzą, że niejednokrotnie są obrzucani obelgami i przekleństwami. Dochodzi również do bójek.

- Mój syn był już prawie pod samym domem, gdy jednemu takiemu ze zorganizowanej grupy przemytniczej coś się nie spodobało. Razem z kolesiami zajechali mu drogę i wywlekli z samochodu – opowiada oburzony Zdzisław Piegdoń. – Przejechali mu po brzuchu ostrym śrubokrętem.

Za porządek w obrębie przejścia granicznego odpowiada straż graniczna, teren za barierką należy już do policji.

- Na przejściu granicznym jest porządek – zapewnia Franciszek Jaroński, rzecznik prasowy w Warmińsko-Mazurskim Oddziale straży Granicznej w Kętrzynie. – Słyszałem o interwencjach policji na tej drodze. Podobne incydenty zdarzają się w Gołdapi i Bezledach.

Henryk Mroziński, wójt Braniewa, zdaje sobie sprawę, że interwencje policji i straży granicznej są niewystarczające.

- Rozwiązaniem problemów komunikacyjnych byłoby wybudowanie trzeciego pasa ruchu na drodze prowadzącej do granicy – stwierdza Henryk Mroziński. – Na razie nie ma pozytywnej opinii Zarządu Dróg Krajowych.

Autor artykułu: Edyta Wróblewska, isa

Deski nie chronią przed chłodem

Thursday, September 28th, 2000

W Maradkach koło Mrągowa właściciel jednego z domów zniszczył w nim wszystkie okna i wyjął drzwi. Wszystko po to, aby pozbyć się najemców.

Lokatorzy – rodzina z trójką małych dzieci – jeszcze nie znaleźli nowego mieszkania. Połowę domu wynajmują bez umowy od trzech lat. Miesięcznie płacą 200 zł. Elwira Ponęć, matka dzieci, twierdzi, że właściciel budynku chce sprzedać dom, dlatego stara się ich wyrzucić.

- Jak tu do nas przyjechał, wyzywał mnie przy dzieciach. Wygrażał, że mnie wy… na zbity pysk i że jeszcze będę go na kolanach błagała, by tu zostać. W niedzielę przyjechał pod moją nieobecność z jakimiś ludźmi. Na podwórko wyrzucili wersalki, zabrali kuchenkę gazową. Zdemolowali wszystkie okna i wyrwali drzwi – opowiada pani Elwira.

Ponęciowie zabili okna deskami. Deski nie ochroniły ich jednak przed chłodem. W nocy w mieszkaniu jest bardzo zimno.

Dzieci państwa Ponęciów: 3-miesięczna Krysia, którą matka karmi jeszcze piersią, 3-letni Natan i 8-letni Paweł, są wystraszone. Po ostatnich zajściach z gospodarzem domu Natan ucieka przed obcymi.

- Żeby właściciel miesiąc wcześniej powiedział, by się wyprowadzili, to coś by się dla nich znalazło. Zabiorę ich do siebie, chociaż u nas w mieszkaniu jest już 16 osób. Tutaj jest strasznie zimno. Z małym dzieckiem nie można tak mieszkać – stwierdza teściowa pani Elwiry.

Z gospodarzem, który mieszka w innej wsi, mimo wielokrotnych prób, nie udało się nam porozmawiać.

P.S. Imiona i nazwiska zostały zmienione.

Autor artykułu: Tomasz Sosnowski

Pod garażem wybuchł karbid

Wednesday, September 27th, 2000

Wybuch, który 17 września uszkodził drzwi garażu w Rynie, spowodowała puszka wypełniona karbidem. Takie są nieoficjalne wyniki badań policyjnych pirotechników.

Garaż należy do Witolda K., przewodniczącego Rady Miasta i Gminy w Rynie. Eksplozja była na tyle silna, że wyrwała metalowe drzwi od budynku. Ładunek wybuchowy wykonano z metalowego naczynia i karbidu. Po dodaniu wody, z karbidu gwałtownie zaczyna wydzielać się acetylen, który w normalnych warunkach jest wykorzystywany do prac spawalniczych.

W innych sytuacjach acetylen jest gazem bardzo niebezpiecznym – niekontrolowana reakcja kończy się zwykle silną eksplozją. Tak stało się pod drzwiami garażu Witolda K. . Policji do dziś nie udało się znaleźć osób, które podłożyły karbidową bombę.

Przewodniczący K. w rozmowach z dziennikarzami sugerował, że na jego zastraszeniu mogło zależeć opozycji w radzie gminy.

Autor artykułu: csz