Archive for June, 2000

X Memoriał Aleksandra Kupcewicza

Friday, June 16th, 2000

X Memoriał Aleksandra Kupcewicza
W najbliższy piątek w Nowym Mieście Lubawskim dojdzie do meczu Gwiazd z młodzieżową kadrą OZPN. Kapitan Gwiazd Andrzej Biedrzycki twierdzi, że skład zespołu gwarantuje sukces.

Pierwszy Memoriał Aleksandra Kupcewicza odbył się w 1991 r. w Olsztynie. Od dwóch lat tradycją memoriałowego meczu jest wybór najlepszego piłkarza spotkania.v
Niewątpliwą atrakcją dla widzów będzie także seria rzutów karnych, rozgrywanych na wzór amerykańskiej Major Soccer League. Zawodnik biegnie od połowy boiska z piłką i ma za zadanie pokonać bramkarza. W ubiegłym roku kiedy po raz pierwszy zorganizowano taki konkurs do siatki trafiło tylko dwóch piłkarzy.

Kapitanem Gwiazd od kilku lat jest obrońca Stomilu Andrzej Biedrzycki. – Zestaw nazwisk naszej kadry gwarantuje wysoki poziom spotkania. Jestem też spokojny o wynik meczu, rozstrzygniemy go na naszą korzyść – powiedział Gazecie olsztyński piłkarz.

Aktualna kadra Gwiazd

Bramkarze

Zbigniew Małkowski (Feyenoord Rotterdam), Jarosław Bako (Jeziorak Iława)

Obrońcy:

Andrzej Biedrzycki, Artur Januszewski, Paweł Holc, Andrzej Jankowski, Sławomir Matuk (wszyscy Stomil Olsztyn), Bartosz Jurkowski (Petro Płock), Wojciech Tarnowski (Jeziorak Iława)

Rozgrywający

Dariusz Jackiewicz (Amica Wronki), Robert Kiłdanowicz (Babelsberg Poczdam, Niemcy), Piotr Zajączkowski (Stomil), Adam Zejer (Polonia Lidzbark Warmiński), Dariusz Preis (Jeziorak Iława), Tomasz Sokołowski, Sylwester Czereszewski (obaj Legia Warszawa), Aidas Preiksaitis (Union Berlin, Niemcy)

Napastnicy

Remigiusz Sobociński (Amica), Arkadiusz Klimek (Zagłębie), Cezary Kucharski, Tomas Ramelis (obaj Stomil), Maciej Bykowski (Polonia Warszawa).

Autor artykułu: Zbigniew Szymula

Sp3onI3 statek papiena

Friday, June 16th, 2000

Na przystani PTTK w Starym Folwarku nad Wigrami ktoŚ podpali3 statek ,Tryton”. Rok temu, po odprawieniu mszy w E3ku, p3ywa3 nim Jan Pawe3 II.

- To by3 statek szczególny – mówi ze 3zami w oczach kapitan ,Trytona”, Konstanty Klukowski. – Rok temu, dok3adnie 8 czerwca wieczorem, tun po przylocie z E3ku p3ywa3 nim papien, a zaledwie tydzieE temu wozi3em statkiem prymasa Polski.

O tym, ne statek p3onie, powiadomi3 wczoraj oko3o godz. 2. w nocy stran ponarnI dozorca przystani PTTK. Obudzi3 takne kapitana statku Konstantego Klukowskiego.

- Jak doszed3em na miejsce, to stranacy ponar jun dogaszali – mówi Klukowski. – To by3 dla mnie szok. Do pó*na oglIda3em mecz i nie s3ysza3em nic podejrzanego. ZasnI3em przed telewizorem.

Letniczki wypoczywajIce w jednym z domków kempingowych w poblinu przystani równien nie s3ysza3y podejrzanych odg3osów.

- Posz3yŚmy spaĺ dopiero o 1, a tun po 2. obudzi3a nas policja – opowiada jedna z kobiet. – WczeŚniej na pewno nic siź nie dzia3o, bo psy, które tu siź wa3źsajI, szczekajI na kandego, nawet na nas.

Jak twierdzi policja i kapitan Klukowski, przyczynI ponaru by3o na pewno podpalenie. W miejscu, gdzie statek p3onI3, czyli na rufie, nie ma przewodów elektrycznych.

- Nie by3o monliwoŚci, neby zapali3a siź instalacja, bo ponar nie powsta3 w maszynowni, ani w kabinie sterowniczej, tylko w miejscu, gdzie siedzI pasanerowie i gdzie przed rokiem siedzia3 papien – opowiada kapitan. – To by3o celowe podpalenie.

,Tryton” praktycznie codziennie przewozi3 turystów. Przedwczoraj nie wyp3ynI3 w rejs, poniewan fachowcy przeprowadzali ostatnie poprawki po remoncie. Konstanty Klukowski chcia3 dobrze porzygotowaĺ statek do sezonu.

- W czwartek wymieniana by3a tapicerka w kabinie – mówi Krzysztof Cyrulik, który remontowa3 statek. – Teraz wszystko posz3o na marne.

Klukowski przewiduje, ne odremontowanie statku potrwa dwa miesiIce. W3aŚciciel ,Trytona”, Ýegluga Augustowska, oszacowa3a straty na 50 tys. z3.

PAMIśTNA DATA

8 czerwca 1999 r o godz. 8.30 papien przylecia3 do E3ku, gdzie sprawowa3 uroczystI mszź Św. W diecezji e3ckiej przebywa3 trzy dni.

Po mszy Św. i posi3ku w Centrum Diecezjalno-Administracyjnym w E3ku odlecia3 do klasztoru kamedu3ów w Wigrach. Jeszcze tego samego dnia wieczorem, na pok3adzie statku Tryton odpoczywa3 i podziwia3 mazurskI przyrodź.

Autor artykułu: Granyna Merchelska

Bieda z nędzą, czy Stomil po turecku?

Wednesday, June 14th, 2000

Zarząd Stomilu zwolnił z pracy trenera Bogusława Kaczmarka. Niewykluczone, że jego następcą będzie… były selekcjoner reprezentacji Polski Janusz Wójcik.

Oficjalny kumunikat zarządu klubu mówi, że rozwiązanie umowy o pracę z trenerem Kaczmarkiem nastąpiło ,w związku z naruszeniem 52. artykułu Kodeksu Pracy polegającym na samowolonym pobraniu pieniędzy klubowych bez upoważnienia oraz rozdysponowaniu ich z naruszeniem procedury finansowo-księgowej ze szczególnym uwzględnieniem własnej osoby”.

Co to dokładnie oznacza? Prezes MOKS Stomil Olsztyn Zbigniew Karpowicz: – Podjęliśmy taką decyzję po burzliwej dyskusji. Z trenerem Kaczmarkiem umawialiśmy się kilkakrotnie, z różnych względów nie dochodziło do spotkania. Nie mogliśmy dłużej przeciągać tej sprawy – stwierdził Karpowicz.

Prezes Stomilu nie chciał szerzej komentować uzasadnienia decyzji zarządu, a szczególnie fragmentu mówiącego o rozdysponowaniu przez Kaczmarka pieniędzy ze szczególnym uwzględnieniem własnej osoby. – Sprawą zajmuje się prokurator. Tylko tyle mogę powiedzieć – zakończył prezes.

Odwołana rezerwacja

Jaka jest przyszłość klubu? Wczoraj dyrektor Stomilu Zbigniew Miklas wydał dyspozycję, by odwołać rezerwację zgrupowania mającego się rozpocząć 26 czerwca w Buku. Piłkarze mają się podobno dobrze przygotować do sezonu na własnym obiekcie. Trudno dziś powiedzieć z kim i czy w ogóle rozegrają jakieś sparingi. W Buku Stomil miał rozegrać mecze kontrolne z Górnikiem Zabrze, Odrą Wodzisław i Ruchem Chorzów. Jeśli drużyna zostanie w Olsztynie prawdopodobnie będzie szlifować swoją formę grając z Jeziorakiem Iława, Granicą Kętrzyn lub Sokołem Ostróda.

Podedworny, Wąsikiewicz, Broniszewski…

Nie wiadomo kto poprowadzi zespół w nowym sezonie. Na razie piłkarze mają urlopy, teoretycznie do poniedziałku zarząd powinien znaleźć zastępcę Kaczmarka.

- Nie mogę na razie mówić o kandydatach. Byłoby głupio, żeby dowiedzieli się o tym z prasy – wyjaśnia Karpowicz. Nieofcjalnie dowiedzieliśmy się, że podczas posiedzenia zarządu padały nazwiska Wojciecha Łazarka, Zdzisława Podedwornego, Andrzeja Szarmacha, Wojciecha Wąsikiewicza oraz Mieczysława Broniszewskiego.

Nieoficjalnie wiadomo, że najpoważniejszym kandydatem jest Broniszewski, którego wczoraj zastaliśmy w Zabrzu, gdzie wciąż ma ważny kontrakt z Górnikiem. – Wyścig o fotel szkoleniowca Stomilu już się zaczął. Do batalii stanęło kilku znanych trenerów. Czy jestem jednym z nich? Chyba jestem, bo coś dobrego dla tego klubu już kiedyś zrobiłem – powiedział wczoraj Broniszewski.

… a może Wójcik

Z wiarygodnego źródła dowiedzieliśmy się, że być może szkoleniowcem Stomilu nie zostanie jednak żaden z wyżej wymienionych. Wtajemniczeni twierdzą, że istnieje duże prawdopodobieństwo, by na inwestycje w Olsztynie zdecydował się turecki bizesmen Sabri Bekdas, który w ubiegłym sezonie był związany z Pogonią Szczecin.

Mówi się o tym, że Bekdas dziś ma ostatecznie zdecydować, czy będzie kontynuował interesy w Szczecinie. Swoje postanowienie uzależnia od stanowiska władz miejskich portowego miasta, które do dziś miały podjąć uchwałę o udostępnieniu tureckiemu inwestorowi terenów wokół stadionu. Olsztyn ma być wyjściem awaryjnym.

– Odpowiem dyplomatycznie – mówi prezes Karpowicz. – Nie mogę nic powiedzieć na ten temat dopóki nie podpiszemy choćby listów intencyjnych . Sprawa definitywnie rozstrzygnie się do 25 czerwca – kończy prezes Stomilu.

Gdyby Bekdas zdecydował się na inwestycje w Olsztynie, mogłoby się zdarzyć, że trenerem Stomilu zostałby Janusz Wójcik, który jest doradcą Bekdasa i kandydatem numer 1 na stanowisko szkoleniowca Pogoni.

Bogusław Kaczmarek

Świat zna większe dramaty niż moje zwolnienie. Jeszcze raz powtarzam: nic złego nie zrobiłem, żadna marka z transferu Zbyszka Małkowskiego nie zginęła. Są na to dokumenty, prawdę znają zawodnicy. Działałem na polecenie starego zarządu klubu i przy akceptacji nowego.

Zgodnie z Kodeksem Pracy i moją umową z klubem nadal czuję się trenerem Stomilu. W poniedziałek przyjeżdżam do Olsztyna z moim prawnikiem, spotkam się z zawodnikami i doprowadzę do konfrontacji. Wtedy okaże się kto mówi prawdę. Bo na razie mamy do czynienia z ,młóceniem słomy”.

Autor artykułu: Zbigniew Szymula

Bezledy. Kolejka z drugiej strony

Saturday, June 10th, 2000

Tiry wjeżdżające z Obwodu Kaliningradzkiego do Polski przez przejście graniczne w Bezledach muszą po stronie rosyjskiej czekać koło 30 godzin. Są to głównie polskie ciężarówki.

- Sprawa jest niestety poza naszymi kompetencjami. Nie mają też na to wpływu rosyjskie służby celne i straż graniczna. Pojazdy gromadzą się na parkingu przed przejściem na terytorium rosyjskim – powiedział nam mjr Franciszek Jaroński, rzecznik prasowy Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej w Kętrzynie.

Obie strony przeprowadzają na bieżąco odprawy i kontrole graniczne po obu stronach. Kierowcy mają jednak problem z opuszczeniem parkingu po stronie rosyjskiej. Rosyjskie służby regulują ruchem według sobie tylko znanych reguł. Z reguły najdłużej czekają polskie tiry. Rosjanie twierdzą, że to Polacy zwlekają z opuszczeniem terytorium Rosji, bojąc się szczegółowych kontroli, obowiązujących od 19 maja. Polscy kierowcy twierdzą, że największe szanse mają ci, którzy dadzą solidną łapówkę.

Autor artykułu: Krzysztof Berent

Rowerzyści są już za Uralem

Saturday, June 10th, 2000

Szymon Mioduszewski i Mariusz Gesek wyjechali z Olsztyna na rowerach pod koniec kwietnia. Przejechali już Ural.

Według ostatnich wieści rowerzyści czują się bardzo dobrze. Przejechali już ponad trzy tysiące kilometrów. Na początku wyprawy chcieli dotrzeć do Krasnojarska, a potem spłynąć w dół rzeki Jenisej. Jazda idzie im jednak tak dobrze, że zamierzają dojechać aż do Irkucka.

- Pogodę mają dobrą i jak mi powiedzieli w ostatniej rozmowie telefonicznej nie są zmęczeni. Są zadowoleni też z rowerów, które na razie ich nie zawiodły – powiedziała nam mama Mariusza.

Dotarły już do nas pierwsze kartki pocztowe, które Szymon z Mariuszem wysłali z Moskwy. Napisali w nich, że w stolicy Rosji dopadły ich przymrozki.

Olsztyńscy cykliści opowiadają, że zaskakuje ich gościnność mieszkańców Rosji, którzy przyjmują ich pod swój dach i dają nocleg. Szymonowi jeden z gospodarzy sprezentował nawet bagażnik, gdy jego sprzęt się popsuł.

Autor artykułu: Tomasz Sosnowski

To nasi chłopcy latali

Saturday, June 10th, 2000

Dowództwo wojsk lotniczych zapewnia, że to nie Rosjanie latali w czwartek samolotami bojowymi nad Olsztynem. Sprawdzają kto latał. Poszlaki wskazują na pilotów z Malborka.

W czwartek przed południem nasi czytelnicy zauważyli nad Olsztynem niebezpiecznie nisko latające wojskowe odrzutowce. Próbowaliśmy natychmiast wyjaśnić sprawę. Rzecznik prasowy Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej był nieuchwytny. Również wczoraj nie odbierał telefonów. Dowódca wyjechał z Polski, a pełniący jego obowiązki generał nie znalazł czasu na rozmowę z nami. Odsyłał nas do nieobecnego rzecznika.

Ostatecznie ustaliliśmy, że w okolicach Olsztyna ćwiczyły w czwartek samoloty z 41 pułku lotnictwa wojskowego z Malborka.

- Po waszej publikacji dzwonili do mnie z dowództwa. Wyjaśniam całą sprawę. W planach były loty naszych MIGów 29, ale 30 kilometrów od Olsztyna, bez uzbrojenia i na wysokim pułapie – powiedział nam major Gordas, dowódca malborskiego pułku lotnictwa – Wyniki mojego dochodzenia przedstawię na początku przyszłego tygodnia. Mogę jednak zapewnić, że żadne obce samoloty nie naruszyły naszej przestrzeni powietrznej.

Zgodnie z przepisami wojskowe samoloty nie mają prawa latać poniżej 2000 metrów nad miastami liczącymi ponad 50 tysięcy ludności. Loty z uzbrojeniem są w czasie pokoju całkowicie zakazane.

Autor artykułu: Stanisław Kryściński

Radny trafił za kratki

Tuesday, June 6th, 2000

Jan R., radny i członek Zarządu Miasta Kisielice przebywa w areszcie w Nowej Soli. Policja zarzuca mu, że grożąc śmiercią rzekomemu dłużnikowi, zabrał mu samochód terenowy.

Właścicielem terenowej Toyoty jest Ireneusz A. z Kożuchowa koło Zielonej Góry. Mężczyzna był podobno winny Janowi R. 100 tys. zł.

Prywatny detektyw Krzysztof Rutkowski na zlecenie Ireneusza A. odnalazł samochód w Kisielicach koło Iławy. Kiedy w piątek, 26 maja przyjechali tam wraz z Ireneuszem R. i chcieli odzyskać auto, wypędzono ich z posesji Jana R. Właściciel auta na policji w swoim miejscu zamieszkania złożył zawiadomienie o uprowadzeniu Toyoty. Prokuratura w Nowej Soli zleciła iławskiej policji przeszukania posesji.

Kiedy w środę 31 maja iławska policja wraz z grupą antyterrorystyczną wkroczyła na posesję, nie było ani Toyoty, ani Jana R., który pojechał do właściciela samochodu, by wymusić na nim podpisanie fikcyjnej umowy sprzedaży auta. Tam radnego i jego trzech ochroniarzy zatrzymała policja. Janowi R. grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności. Auta do tej pory nie odnaleziono.

Jan R. po raz pierwszy pełni funkcję radnego i członka Zarządu Miasta w Kisielicach. Od wielu lat jeździ na wózku inwalidzkim.

- Sprawia wrażenie człowieka spokojnego i zaangażowanego w sprawy Kisielic – mówią o nim inni radni. – Swoją dietę radnego oddaje ubogim rodzinom.

Autor artykułu: Joanna Porębska

Dzień szatana odroczony?

Tuesday, June 6th, 2000

Mieszkańców Kętrzyna i okolic ogarnęła wczoraj psychoza strachu. W obawie przed satanistami wielu rodziców nie wysłało swoich dzieci do szkół.

Absencja w niższych klasach szkół podstawowych przekraczała pięćdziesiąt procent. Zwielokrotnione patrole policji wyszły na ulice.

Największe poruszenie panowało w Biedaszkach, położonych na skraju Kętrzyna. Tam właśnie 20 maja br znaleziono zwłoki 73-letniego Wacława G. Miał odciętą głowę. Pięć dni późnej policjanci i strażacy natrafili w rzece Guber na szczątki innego ludzkiego ciała. Prawdopodobnie są to zwłoki poszukiwanego od roku dziewiętnastolatka z Bartoszyc. Te dwa makabryczne odkrycia wywołały falę spekulacji i domysłów. Po Kętrzynie rozniosła się fama, że jest to dzieło satanistów. - Jestem już zmęczona tymi pogłoskami - wyznaje Jolanta Czarnecka, dyrektor Szkoły Podstawowej w Biedaszkach. - To prawdziwa psychoza strachu. Wielu rodziców bało się posłać swoje dzieci do szkoły. Spośród dwustu uczniów z Biedaszek Dużych i Małych, Flipówki, Gałwun, Grabna i Smokowa na lekcje nie przyszło ponad pięćdziesięcioro. Najwięcej nieobecnych było w ,zerówce", gdzie na 28 uczniów przyszło tylko 11. W pierwszej klasie frekwencja wynosiła niewiele ponad 50 procent. - Staramy się uspokoić emocje, bo przeszkadzają nam w pracy. Jeżeli jednak rodzice nie przysłali dzieci i napiszą im usprawiedliwienia, musimy je honorować - dodaje pani dyrektor.

Autor artykułu: Marek Książek

Przełom w śledztwie w sprawie powodzi

Tuesday, June 6th, 2000

Po czterech miesiącach w śledztwie w sprawie powodzi w Górowie Iławeckim nastąpił przełom. Bartoszycka prokuratura postawiła czterem osobom zarzuty nieumyślnego spowodowania katastrofy.

Zarzutami objęto Andrzeja H., burmistrza Górowa, sekretarza miasta Alicję P. oraz Kazimierza K., który miał się zajmować konserwają tamy.

Burmistrzowi i sekretarzowi Górowa zarzucono niedopełnienie obowiązków w zakresie nadzoru nad eksploatacją tamy, natomiast konserwatorowi – zaniedbanie kontroli poziomu wody w zbiorniku. Podejrzanym grozi od pół roku do ośmiu lat więzienia. Śledztwo skończy się jeszcze w tym miesiącu.

Według profesora Krzysztofa Wolskiego ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, tama na rzece Młynówka w Górowie została wybudowana niezgodnie z projektem, który też – jak konkluduje ekspert – nie był najlepszy. Już rok po jej wybudowaniu ziemny wał zaczął osiadać, i w każdej chwili groził katastrofą. Wytrzymał prawie ćwierć wieku. Na kilka dni przed katastrofą poziom wody w sztucznym zbiorniku powyżej Górowa zaczął szybko rosnąć. W nocy z 2 na 3 lutego woda przelała się przez koronę, przerywając tamę. 350 tys ton wody runęło wąską doliną na uśpione miasto. W czasie gwałtownej powodzi zginęły trzy osoby a kilkanaście zostało rannych. Woda zalała piętnaście domów i kilkadziesiąt garaży. Zmiotła jeden most i uszkodziła kilka innych. Straty oszacowano na ponad 7 milionów złotych.

Autor artykułu: Cezary Stankiewicz

Motocross. Do mety pieszo, z kierownicą w rękach

Sunday, June 4th, 2000

Czwarta runda międzynarodowych mistrzostw Polski w motocrossie na torze w Olsztynie nie sypnęła niespodziankami. Wygrali ci, co mieli wygrać. Jedyny zysk gospodarzy to czwarta lokata Mariusza Kondratowicza.

Ładna pogoda przyciągnęła wczoraj na tor przy ulicy Lubelskiej kilka tysięcy kibiców. W akcji zobaczyli najlepszych polskich motocrossowców oraz zawodników z Łotwy, Litwy i Czech. Nie dojechali awizowani Szwedzi, Białorusini oraz Niemiec i Norweg.

Największą ulgę polscy zawodnicy odczuli, gdy okazało się, że do Olsztyna, mimo potwierdzonej obecności, nie przyjechał lider w klasie otwartej Jindrich Hrabica. Z takiego obrotu sprawy skorzystali znajdujący się za Czechem Sebastian Krywult i Marcin Wójcik, którzy po olsztyńskich zawodach wyszli na prowadzenie. W pozostałych klasach podwójne zwycięstwa odnieśli: Michał Stępiński (80 ccm), Bartosz Chmielewski (125 ccm Junior) i Maciej Zdunek (125 ccm). Bohaterem rundy był Robert Jaromin ze Wschowy, który pierwszy bieg w klasie otwartej kończyłÉ pieszo, trzymając w rękach urwaną kierownicę swojej Hondy.

Autor artykułu: Mieczysław Rutkiewicz